Artykuły

Wakacje w Gąsawie dla dzieci z gminy Łochów

Członkinie LC Warszawa Arka zaangażowały się w zeszłym roku w pomoc dzieciom z ubogich rodzin, zagrożonych uzależnieniami i wykluczeniem społecznym. Jedną z form tej pomocy jest organizacja letnich wyjazdów wakacyjnych. Fundusze na tę działalność pozyskałyśmy w trakcie koncertu, corocznie organizowanego przez nasz Klub oraz od niezawodnych, od lat wspierających nas ludzi dobrego serca.
Po zeszłorocznych doświadczeniach postanowiłam zaliczyć kurs wychowawcy kolonijnego i w ramach wolontariatu pojechać w tym roku na obóz jako opiekun. Powodów było wiele, ale przede wszystkim chciałam lepiej poznać młodzież, ich problemy i potrzeby, żeby spróbować kontynuować pracę z młodzieżą również w czasie roku szkolnego.
Przy współpracy z dyrektorami, pedagogami szkolnymi i Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej młodzież została wybrana z dwóch szkół podstawowych, z dwóch gimnazjów i z Domu Dziecka. W sumie wytypowano 23 dzieci.
Organizację obozu w Gąsawie (w powiecie żnińskim) w ciągu dwóch tygodni lipca br., powierzyłyśmy sprawdzonej w zeszłym roku Fundacji „Nie Tylko Myśl”, której udało się zdobyć dodatkowe dofinansowanie tego przedsięwzięcia z kuratorium oświaty. Po różnych problemach logistycznych Urząd Gminy Łochów udostępnił autokar, który zawiózł i odebrał  dzieci z obozu i woził nas też na wycieczki. Dzięki temu zaoszczędziliśmy trochę funduszy na dalsze działania.
Codziennie jeździliśmy na wycieczki, bo i okolice temu sprzyjały – Biskupin, Kruszwica, Toruń, Gniezno, muzeum kolejek wąskotorowych w Wenecji, Muzeum Miniatur, Muzeum Machin Wojennych, Aquapark, kąpieliska. Naprawdę było ciekawie!
Oprócz standardowych zajęć kolonijnych prowadziliśmy zajęcia, które poruszały trudne problemy – między innymi: rozwiązywanie konfliktów, zajęcia z budowania poczucia własnej wartości, akceptacja siebie i innych, elementy treningu asertywności, kształtowanie postaw i umiejętności lidera grupy rówieśniczej, organizacja czasu własnego i praktyczne zastosowanie umiejętności organizacyjnych.
Początki nie były łatwe – prawie wszystkie dzieci były zamknięte w sobie, niechętne do wypowiadania swojego zdania na jakikolwiek temat. Ale z dnia na dzień się otwierały i brały aktywny udział w zajęciach. Nabierały pewności siebie i zaufania, że ich nikt nie wyśmieje. Pomagały w tym również dyskoteki, ogniska oraz zajęcia integracyjne.
Kadra, którą zaproponowała Fundacja prowadziła naprawdę profesjonalnie zajęcia – to, co chcieliśmy przekazać, robiliśmy bawiąc się i często same dzieci wyciągały wnioski.
Jak widać na zdjęciu - każdy zrobił własną koszulkę. Na podsumowującym spotkaniu nie było dziecka, które by coś od siebie nie powiedziało. Osobiście nauczyłam się nowej gry w Mafię - i nie tylko. Bezpośredni kontakt z dziećmi, których życie nie oszczędziło, dało mi wiele do myślenia. Wiele się też nauczyłam od kadry. Ale tego nie da się już przelać na papier.
Dwa tygodnie minęły nie wiadomo kiedy i wróciliśmy. Zawiązały się nowe przyjaźnie i nie tylko… pożegnanie nie obyło się bez łez. Dzieci nie chciały wracać do domów i większość twierdziła, że to najlepsze wakacje, jakie miały do tej pory. A ja mam nadzieję, że ten czas pozostanie w pamięci wszystkich i że każdy coś z niego dla siebie wyniósł.
Z grupy, która uczestniczyła w tegorocznym obozie wybraliśmy dwie osoby, które swoją postawą zasłużyły sobie na to, żeby w przyszłym roku pojechać na kurs dla pomocników wychowawców.
Nadchodzi już nowy rok szkolny - powoli zaczynamy myśleć o zajęciach i o obozie w roku 2016. A ja w tym roku planuję zaliczyć kurs kierownika kolonii smiley.

Hanna Sobiech
Past Prezydent LC Warszawa Arka

W wakacje 2015r. wyjechaliśmy na obóz kolonijny do gospodarstwa agroturystycznego do Gąsawy w województwie  kujawsko-pomorskim. Na początku zapoznaliśmy się z naszymi opiekunami:  Panią Hanią, Pani Ewą, Panem Tomkiem oraz Panią Olgą i Panią Gosią.
Po długiej podróży autokarem dotarliśmy na miejsce, rozpakowaliśmy swoje bagaże i odbyły się pierwsze zajęcia- spisaliśmy kontrakt z naszymi wychowawcami.
Czas spędzaliśmy bardzo aktywnie, ciągle coś się działo, nie było czasu na nudę. W kolejne dni wyjeżdżaliśmy na krótsze i dłuższe wycieczki: do Gniezna, Biskupina, Torunia, Parku Miniatur, Parku Dinozaurów w Solcu Kujawskim, miasteczka westernowego czy Aquaparku.
Na miejscu w ośrodku mieliśmy również atrakcyjne zajęcia, na których dużo się nauczyliśmy
i świetnie się bawiliśmy. Zawsze chętnie wstawaliśmy rano na Zumbę lub na poranną rozgrzewkę. Na zajęciach plastycznych robiliśmy bransoletki z koralików lub przenosiliśmy się w krainy naszej wyobraźni opracowując mapy światów fantasy. W okolicznym lesie bawiliśmy się w podchody, a w ramach odpoczynku graliśmy w gry towarzyskie. Uczyliśmy się również sztuki samoobrony oraz  udzielać pierwszej pomocy. Kilkakrotnie, gdy była dobra pogoda, jeździliśmy nad jezioro, mogliśmy wylegiwać się na słońcu, kąpać, grać w siatkówkę plażową, po prostu odpoczywać. Wieczorami dla niezmordowanych kolonistów były organizowane ogniska i dyskoteki.
Dwa tygodnie, które spędziliśmy razem na kolonii, upłynęły błyskawicznie, ale pozostało mnóstwo wspaniałych wspomnień i nowych doświadczeń. Trudno było nam się rozstać. Chcielibyśmy wyjechać tam jeszcze raz, bardzo nam się tam podobało. 
Dziękujemy wszystkim tym, którzy przyczynili się do zorganizowania dla nas tak atrakcyjnego wypoczynku.