LIONS CLUB WARSZAWA ARKA
zainaugurował swoją działalność 19.02.2000 r. jako trzeci klub kobiecy w Warszawie. Mentorem był późniejszy Gubernator Okręgu 121 Polska Past Gubernator Tadeusz Kulczycki z LC Warszawa, a klubem wprowadzającym LC Warszawa Nike. Obecnie klub tworzy 21 pań, które połączyła idea „jesteśmy dla innych i z innymi”, jak również przyjemność realizowania się w działaniach pomocowych przy wykorzystaniu swoich umiejętności, wiedzy czy pasji. Głównymi beneficjentami są dzieci z Domu Dziecka Julin...
PREZYDENT
KLUBU
w kadencji 2020/2021



Janina Stańska-Staniewska

Wakacje marzeń '2018

Już po raz szósty członkinie LC Warszawa Arka we współpracy z klubem bliźniaczym LC Tenerife Sur zorganizowały wyjazd na wakacje marzeń na Teneryfę. W tym roku pojechała trójka dzieci z Domu Dziecka Julin w Kaliskach oraz trójka dzieci ze Szkoły Podstawowej im. Orła Białego w Ostrówku w gminie Łochów (woj.mazowieckie) – w nagrodę za działalność w Kole Wolontariackim, dobre zachowanie oraz wyniki w nauce – w tym szczególnie w zakresie znajomości języka angielskiego.
W czasie pobytu na Teneryfie odwiedziliśmy jeden ze sklepów, który prowadzą Lioni – to tam tworzy się fundusz na opłacenie pobytu naszych dzieci na tej gościnnej wyspie i na inne działania LC Tenerife Sur. Uczestniczyłam w bardzo ciekawym zebraniu Klubu, w czasie którego w sposób bardzo otwarty, bezpośredni  i szczery Lioni z Teneryfy dyskutowali o tym co zrobić, żeby ich działania w zakresie prowadzenia sklepów były bardziej efektywne.
Załączone relacje uczestników opisują tak dokładnie, to co się działo w czasie całego pobytu, że pozostaje mi tylko rekomendować Wam tę lekturę – szczególnie opis Dominiki jest ciekawy, bo wzbogacony o ciekawe osobiste przemyślenia.

Hanna Sobiech
LC warszawa Arka


W dniach od 2 do 9 maja 2018r. na zaproszenie Lions Club Tenerife Sur oraz Lions Club Warszawa Arka wraz z dwiema koleżankami z Ostrówka (k/Warszawy) oraz z trzema kolegami z Domu Dziecka w Julinie, pod opieką Pań Hanny Sobiech i Agaty Kuczyńskiej uczestniczyłam w tygodniowym pobycie na Teneryfie.
Pierwszego dnia po przyjeździe, zaraz po zakwaterowaniu w hotelu, wybraliśmy się na wieczorny spacer po Aronie - malowniczym mieście, w którym przebywaliśmy. Pierwsze wrażenia były wspaniałe, a z czasem odczucia stawały się coraz bardziej intensywne. Następnego dnia, najedzeni i bardzo podekscytowani, wraz z uczestnikami z Malagi, udaliśmy się na pierwszą dłuższą wycieczkę, na najwyższy szczyt w Hiszpanii – Wulkan Teide. Do hotelu powróciliśmy z poczuciem zadowolenia i z jednymi z najładniejszych zdjęć, wykonanych podczas pobytu. Wieczorem odbyło się spotkanie wszystkich uczestników wakacji z członkami LC Tenerife Sur. Organizatorzy przedstawili program pobytu oraz życzyli miłych wrażeń i radosnego wypoczynku. Na koniec każdy dostał worek oraz znaczek z logo organizacji.
Przez cały tydzień ani razu nie poczuliśmy się znudzeni. Każdego dnia czekały nas inne atrakcje. Zwiedziliśmy Loro Park, oglądając pokazy orek, lwów morskich i delfinów. Wspaniałe przeżycia dał nam również pobyt na wyspie La Gomera, gdzie mogliśmy podziwiać wspaniałe widoki, jednocześnie słuchając opowieści przewodnika. Sam środek transportu okazał się dodatkową atrakcją, ponieważ większość z nas nie miała jeszcze okazji płynąć promem. Moim zdaniem ogromnym przeżyciem był pobyt w największym w Europie parku wodnym – Siam Parku. Wielkie zjeżdżalnie i różnorodne baseny dawały nam ogromną frajdę. Ponadto często bywaliśmy w hotelowym basenie oraz w innym aquaparku. Jednak wszyscy uczestnicy mogliby jednogłośnie stwierdzić, że żadne miejsce, mimo swojej wspaniałości, nie dorównuje Parkowi Siam.
Oprócz wszystkich atrakcji i zewnętrznej powłoki, wyjazd miał dla mnie również drugie, głębsze i ważniejsze znaczenie. Bez otaczających mnie przez cały tydzień ludzi, pobyt na Teneryfie nie byłby tak wspaniały. Przede wszystkim jestem wdzięczna moim kolegom i koleżankom z Polski oraz Paniom opiekunkom, z którymi spędzałam najwięcej czasu. Z Oliwią, Gośką i Kevinem mogłam porozmawiać o wszystkim. Z Bartkiem i Fabianem, mimo sporej różnicy wieku, również świetnie się dogadywałam. Nigdy nie zapomnę wszystkich żartów oraz zabawnych sytuacji, podczas których wszyscy z trudem łapali oddech. Pani Agata i Pani Hania codziennie zarażały nas swoją pogodą ducha oraz pozytywnym nastawieniem. Były bardzo opiekuńcze, a zarazem pozwalały nam wykazać się samodzielnością. Wyjazd obył się bez jakichkolwiek problemów, ani przykrych sytuacji. Przez cały tydzień miałam również okazję na zapoznanie się z grupami z Malagi oraz Londynu. Było to dla mnie nowe doświadczenie, ponieważ na co dzień nie mam kontaktu z niepełnosprawnymi osobami. Muszę przyznać, że przez tak bliski kontakt z tymi ludźmi pozbyłam się kilku przekonań i stereotypów. Zdałam sobie sprawę, że niepełnosprawne osoby, tak naprawdę nie różnią się od tych zdrowych. Czasami nawet okazują się być bardziej uczuciowe, rozrywkowe i utalentowane, czego przykładem mogą być poznane przeze mnie osoby z Malagi. Również organizatorzy i opiekunowie innych grup zarażali nas swoją pozytywną energią. Szczególnie polubiłam Samu, z którym najczęściej zdarzało mi się rozmawiać, oraz Mitchiego, który wzbudził sympatię wszystkich uczestników. Nawet hotelowa obsługa odznaczała się niezwykłą uprzejmością. Razem z Oliwią zaprzyjaźniłam się z animatorem Dannym, który poprzez gry i rozmowę umilał nam wolny czas w hotelu.
Wyjazd był dobrą okazją do podszkolenia i sprawdzenia swoich umiejętności językowych w praktyce. Mimo faktu, że pobyt na Teneryfie nie był moim pierwszym wyjazdem za granicę, pierwszy raz poczułam tak dużą potrzebę lepszego posługiwania się językiem angielskim. Z tego powodu mam ogromną motywację do większej oraz systematyczniejszej nauki tego języka. Jednak muszę przyznać, że mimo średnich umiejętności w każdej sytuacji udawało mi się dogadać i porozumieć.
Cały pobyt na Teneryfie oceniam bardzo pozytywnie. Chętnie zostałabym tam na dłuższy czas. Muszę przyznać, że do domu wróciłam zadowolona, pełna wrażeń i nowych doświadczeń. Dziękuję Pani Hani Sobiech i innym członkom Lions Club Warszawa Arka i Lions Club Tenerife Sur za umożliwienie wyjazdu i opiekę podczas pobytu. Jestem pewna, że przeżycia z Teneryfy zapamiętam na całe życie.

Dominika


W dniach od 2 do 9 maja 2018 roku wyjechaliśmy na wakacje marzeń na Teneryfę, w wycieczce uczestniczyli: p. Dyrektor - Agata Kuczyńska, LC Warszawa Arka – p. Hanna Sobiech oraz wychowankowie; Kevin, Bartek i Fabian a także nasze trzy koleżanki z Ostrówka. Na Teneryfę polecieliśmy samolotem z lotniska Warszawa- Modlin. Lot trwał ok.6 godzin. Było to dla nas niesamowite przeżycie, ponieważ jeszcze nikt z nas nie leciał samolotem i bardzo baliśmy się tego lotu. Okazało się, że niebyło to takie straszne, trochę tylko turbulencji i dolecieliśmy do celu. Najbardziej z nas tego lotu bał się Bartek.  Na lotnisku na Teneryfie  byliśmy ok.17 ich czasu, czyli u nas była  godzina 18:00. Do hotelu dojechaliśmy autokarem. Mieszkaliśmy w trzygwiazdkowym hotelu „ Sol Princesa Dacil ”w miejscowości Los Christianos . Podczas naszego pobytu zwiedziliśmy zamek  i oglądaliśmy  walki rycerskie w  San Miguael. Na tym pokazie zachwyciły nas konie, które pięknie się prezentowały i były bardzo zadbane. Rycerze w swoich strojach również byli niesamowitą atrakcją. Uwieńczeniem tego wieczoru była kolacja. Braliśmy udział w uroczystej uczcie, jak za dawnych czasów. Jedliśmy kolację nie używając sztućców. Cofnęliśmy się myślami do okresu średniowiecza.
Podczas posiłków  mogliśmy spróbować wszystkiego z  kuchni hiszpańskiej, ale nam najbardziej odpowiadały frytki i kiełbaski gorące. Można było do woli wybierać owoce, sałatki , soczki i inne smakołyki.
Podczas pobytu na wyspie nie nudziliśmy się, każdy dzień był zaplanowany i wypełniony różnymi atrakcjami. Często kąpaliśmy się w hotelowym basenie, nad ocean chodziliśmy kąpać się rzadko, ze względu na słoną i zimną wodę. Musieliśmy zachować szczególną ostrożność  przebywając na słońcu, aby nie poparzyć ciała. Dlatego  smarowaliśmy  się filtrami….  Ci którzy nie chcieli się smarować, bardzo to odpokutowali. Szczególnie utkwił nam w pamięci  pobyt w  Loro Parku i Siam Parku. No i rewelacyjny rejs promem na wyspę Gomera….To była niesamowita podróż .Poznaliśmy drugą wyspę z wysp Kanaryjskich, a także mieliśmy możliwość zobaczenia niemalże z bliska wulkanu.
W Loro Parku ( odpowiednik naszego Z.O.O),  mieliśmy okazję obejrzeć  show – z orkami, delfinami, fokami. Było to coś niesamowitego. Zwierzęta , które były  związane ze swoimi trenerami. Trenerzy , którzy okazywali dużo miłości swoim  podopiecznym. Nie można było oderwać od nich wzroku. Podziwialiśmy więź jaka zrodziła się miedzy człowiekiem a zwierzętami. COŚ przecudnego.   Ponadto zapadł nam w  pamięci  biały lew, oceanarium i piękne  kwiaty storczyki.
No i oczywiście niezapomniane chwile w Siam Parku, zjeżdżalnie , baseny , czysta woda ….Chciałoby się tam być. Prawdziwe wodne szaleństwo, zjazdy na pontonach z najróżniejszych zjeżdżalni…. Adrenaliny i strachu dużo. Najbardziej wspominamy zjazdy na zjeżdżalni; Wulkan, Dragon…a także bardzo spokojną rzeczkę w pontonach, gdzie mogliśmy przepływać pod rekinami…..  Długie spacery wzdłuż Oceanu z p. Agatą i grupą z Ostrówka    wykańczały nas, czasami wracaliśmy ok.22 do hotelu, ale zmęczenie czuliśmy tylko przez chwilę. Na Teneryfie mieliśmy czas na zakup pamiątek, dostaliśmy od p. Dyrektor kieszonkowe i zaczęło się szaleństwo z zakupami.  Wszyscy wspominamy bardzo dobrze nasz wyjazd. To były Najpiękniejsze  Wakacje w naszym życiu  na jakich jeszcze nigdy nie byliśmy. Nigdy nie przeżyliśmy takich chwil . Cieszymy się, że zostaliśmy zakwalifikowani na ten wyjazd i dziękujemy wszystkim, którzy przyczynili się do zrealizowania  tego  wyjazdu. Chcielibyśmy jeszcze kiedyś tam wrócić…i przeżyć to jeszcze raz.

Dziękujemy!!!!

Dzieciaki z Julina